No przeleciał mi przez palce…

…urlop cały :]

Dwa tygodnie, po których przydały by się jeszcze dwa, żeby po tym urlopie odpocząć… Na pogodę nie narzekałem wcale, wszak – wyjazdów żadnych nie było, dzieciaków tylko szkoda bo wakacje mają zaiste udane…

Niemniej, nie wiedziałem nawet, że można na takich max obrotach funkcjonować.. ale z drugiej strony jak się ślub organizuje, i to własny to zacisnąć ząbki trzeba, alleluja i do przodu! ;-)

Kościół jest, sala jest, suknia jest, garnitur jest  :-D

DJ & zaproszenia -  under construction 

zaraz zaraz, o czym jeszcze zapomnieliśmy?

—–

BTW – pozdrowienia dla Pożeracza Żywotów i Stwórcy Wdów! ;-)

ஜ۩۞۩ஜ

Matka od Niepokalanego Pojęcia

Jak dobrze pamiętam spór o Joyce w naszych zborzach -  azaliż jest ona zwiedzioną czy też nie jest -  trwał jakiś czas. Generalnie budziły moje politowanie wysiłki zarówno jej zwolenników, jak i przeciwników. I jedni i drudzy bowiem, patrzyli na… człowieka. I tak, zwolennicy podkreślali jej całą służbę (nauczanie wszak jest tylko dodatkiem do JM Ministries) w myśl po owocach poznacie, przeciwnicy zaś wpatrzeni w tego czy innego pastora, który na JM polował z osinowym kołkiem wołali: bij – zabij demona :] Sytuacja o tyleż zabawna, że postanowiłem zobaczyć ową istotę na żywo- staram się bowiem nie wypowiadać na jakiś temat, jeśli nie zbadam sprawy choćby pobieżnie.

W ten oto sposób pierwszy raz (aż wstyd przyznać) w życiu  wyglądałem w warszawskiej Sali Kongresowej.  Impreza składała się z dwóch elementów: 1) worship 2) nauczanie

ad 1) – tu aż mi się ciśnie na głos – chwała Najwyższemu, że nie ma u nas czegoś takiego jak Hillsong Warsaw, albo Hillsong Sienna bo bym sie automatem wypisał z Kościoła Zbawionych Dusz. Tak, jestem konserwą i nie uważam, by taka muza kwalifikowała się do, uwaga – uwielbiania Boga! Jakieś rockowe przytupy bez ładu i składu! Nie nadaje się to nawet do słuchania przy jeździe samochodem, ale cóż wszystkie hillsongi brzmią na jedno kopyto. Tak więc, jeżeli słuchasz hillsonga, to wiedz, że nie chcę o tym wiedzieć :P

ad 2) No i ‘gwiazda wieczoru’  - miała dwa wykłady, pierwszy poświęcony różnicy między relacją z Bogiem, a słyszeniem o Bogu. Bardzo konkret, i bardzo na temat. Choć nie usłyszelibyście nic, czego gdzieś już tam nie słyszeliście. Herezji też nie było :P Druga część dotyczyła… no właśnie, czegoś tam o emocjach i zranieniach – generalnie dla kobiet, więc się nie wczuwałem. Ogólnie rzecz biorąc mam wrażenie, że adresatem jej książek są głownie kobiety i nikt nie mnie przekona, że jest inaczej. Rozdawali też za free jej książki, dostałem dwie, może z ciekawości przeczytam. Natomiast Szanownym Czytelnikom już teraz mogę zdradzić, że będą mogli sobie pooglądać Joyce w naszej polskiej telewizyji – tvn, albo inny program z rodziny ITI :P No i muszę to przyznać, że ma niesamowitą łatwość w głoszeniu – chyba pierwsza kobieta za kazalnicą, która naprawdę ma obdarowanie w tą stronę

Od strony technicznej cała impreza -> mega szacun, no ale Hosannowcy nie pierwszą taką konferencyję organizowali…

Reasumując, mam nadzieję, że temat wkrótce przycichnie ostatecznie, i ludzie zajmą się bardziej sobą i swoimi problemami. Klimacik zborzowego (i nie tylko) piekiełka jakie sobie nawzajem niektórzy sprawiają jest po prostu duszny. Są tacy co mogą bowiem przez to zmienić Zborze -  wtedy pół biedy. Są jednak pewnie i tacy, co na emeryturze odejdą.. jeszcze bardziej.. a może nie? wszak, gdzie dwóch lub trzech…

ஜ۩۞۩ஜ

Świat to jest jednak mały…

Jak często zdarzyło Ci się mówić te słowa?

Mówimy, że świat jest mały, gdy spotykamy kogoś znajomego po latach. Mówimy też, że świat jest mały gdy poznajemy kogoś nowego a potem okazuje się, że to znajomy znajomego itd. Notabene ciotka wikipedia wspomina nawet o pewnym eksperymencie który miał potwierdzić, że członkowie jakiejkolwiek dużej społeczności mogą być pokrewni sobie dzięki krótkim sieciom pośrednich znajomych.

Jednak nie o tej maleńkości świata chce mówić. Świat jest  mały, bo… człowiek zaczął latać, i tak można  siedząc sobie w Crowborough (UK) zjeść śniadanko, wsiąść w samolot, zjeść obiadek na łódzkim karolewie, a wieczorkiem skoczyć na piwko do manu. Teoretyzując dalej, możemy (zmieniając lotnisko na warsaw) polecieć to polskiego chicago i zjeść gdzieś w jackowie, korzystając ze zmiany czasu, drugi obiadek :)

Świat jest mały, bo jesteśmy globalną wioską  - tak więc jak słusznie stwierdziłeś Dawidzie, wszędzie tak samo nie lubią Amerykanów :D

Świat jest mały, bo wszędzie liczą się tylko pieniązki, pieniążki i ropa. Dlatego w Jemenie czy Egipcie walki mogą się toczyć dowolnie, ale w Libii gdzię są kurki z ropą ju-es-end-ej jak mawiał Borat musiało się pokazać.

Świat jest mały, gdy wsiadasz w samolot w Kenii, i zostawiasz wioski w których nawet nie ma  bieżącej wody, by po paru godzinach lotu siedzieć już przy dobrej kawie gdzieś na londyńskim lotnisku…

Świat jest mały… więc chcę go zobaczyć!

ஜ۩۞۩ஜ

—–

Google opracowało +1 button jako odpowiedź na fejsbukowe like it, no zobaczymy, czy się przyjmie – bo implementacja wtyczki na tą stroniczkę zaowocowała faktem, że dziś tego wpisu widać nie było :) Far ayende!